Mój drugi wpis tutaj…

Chciałbym poruszyć kwestię mojego rozwoju osobistego. Jak na 26 latka chyba zacząłem dość późno, ale jak to się mówi – „Lepiej późno niż wcale” i z tym muszę się zgodzić. Przeżywam teraz najlepszy okres swojego życia (chyba). Czuję, że żyję, mam świetną pracę połączoną z pasją – ROBIĘ TO CO KOCHAM…kto by tak nie chciał?
No co, nie chciałbyś tak jak ja? Robić coś, co sprawia, że masz ogromny uśmiech na twarzy?

Zrozumiałem to. Jutro prowadzę aż 7 treningów personalnych ze swoimi podopiecznymi i co? I wiem, że to będzie cudowny dzień. Poznawanie nowych osób, budowanie relacji, zaufania. Mało tego – jestem odpowiedzialny za czyjeś samopoczucie i stan zdrowia – przecież po to do mnie przyszli. Wątpisz? Spróbuj, a się przekonasz 🙂

Odkąd stałem się trenerem personalnym (których teraz jest na pęczki), wiem, że to jest coś, co będę robił już do samego końca. Nie chcę niczego innego. Nie dość, że pracujesz ze świetnymi ludźmi, stajesz się również w pewnym sensie ich przyjacielem, kimś, kto ich wysłucha, doradzi i nie tylko w kwestii treningu. Ludzie się otwierają. Ja przez całe swoje życie byłem zamknięty w sobie, ale chyba o tym już wiecie. Wiecie również dlaczego tak było. Od 2 lat wszystko się zmieniło, poznaję nowe osoby, stałem się otwarty na nowe relacje, poznaję masę wartościowych osób, które pozytywnie wpływają na mój rozwój osobisty.

Wiecie co jest świetne? Że moja praca nie przeszkadza mi w budowaniu odpowiedniej sylwetki w przygotowaniach do zawodów. W przyszłym roku Mistrzostwa Polski, to już postanowione. Rok budowania masy mięśniowej (aż do końca grudnia) po to, by móc wszystko wyciąć i wyjść z życiową formą na scenę i zrobić swoje.

Rozwijaj się, twórz nowe rzeczy, bądź kreatywny i ciesz się z życia.

Tymczasem mocno trzymam kciuki za swoich kolegów, którzy już w ten weekend wychodzą na Mistrzostwach Polski w Białymstoku. Tak, jadę tam i mocno będę ich dopingował z widowni!

foto